+48 604 128 055
biuro@stowarzyszeniezielarzy.pl
Pączki i liście lipy


W dzieciństwie, gdy tylko nadarzyła się okazja wspinałam się z jedzeniem, książką i poduszką w plecaku na drzewa. Rozwidlone konary tych zielonych istot zapraszały do siedzenia, dawały pewne oparcie, niekiedy karmiły owocami.
Otulona płaszczem liści potrafiłam zapomnieć o bożym świecie.
W przerwach między czytaniem przyglądałam się toczącemu się wokół życiu, którego nie masz szans poznać, gdy stoisz na dole, trzymasz się blisko ziemi.Marzyłam o tym, aby zamieszkać na wielkim drzewie. Przemieszczać się między gałęziami ze zwinnością i lekkością zwierząt. Czuć się jak w domu.

Z upływem lat moja miłość do drzew rośnie.
Najbardziej kocham te niezgrabne, nieco koślawe, nieidealne.
Noszące ślady drzewnych dramatów – zgryzania przez sarny, jelenie i zające, potężnych wichur, uderzeń piorunów, podpaleń czy innej człowieczej bezmyślności.

Największy zachwyt budzą we mnie lipy.
Te długowieczne drzewa mogą żyć ponad 1000 lat i dorastać do 40 metrów wysokości. Pnie tych najbardziej sędziwych osiągają w obwodzie nawet do 16 metrów. To właśnie je otacza aura największej tajemnicy.

W naszym kraju w stanie dzikim występują dwa gatunki lipy.
Pospolita na niżu lipa drobnolistna (Tilia cordata Mill.) oraz rzadsza, spotykana jedynie w południowej części kraju lipa szerokolistna (Tilia platyphyllos Scop.).

Surowcem leczniczym są pączki liściowe, liście, kwiaty i owoce. Z drewna lipowego uzyskuje się cenny węgiel drzewny. W lecznictwie ludowym stosowano także korę oraz łyko.

Pączki liściowe zbiera się wczesną wiosną na różnych etapach rozwoju. Od zamkniętych, otulonych szczelnie do siebie przylegającymi łuskami, które chronią ich cenne wnętrze – delikatne zawiązki liści przed zimnem i wysychaniem aż po te częściowo otwarte z wychylającymi się już śmiało na świat młodymi listkami. Ich zbiór wymaga sporej dawki cierpliwości, ale również zdrowego umiaru.
Pączki suszy się rozłożone cienką warstwą na papierze w temperaturze 25-30°C, w miejscu zacienionym i przewiewnym, a następnie przechowuje w słoju.

Jak podaje dr Henryk Różański pączki liściowe lipy zawierają m.in. skrobię, śluzy, alkohole cukrowe, flawonoidy (kwercetyna, rutyna, kemferol, tilirozyd), kwas kumarynowy, kwas kawowy, garbniki i woski.

Mają właściwości napotne, przeciwgorączkowe, moczopędne, uspokajające i przeciwzapalne. Uszczelniają i wzmacniają naczynia krwionośne. Dzięki obecnym w nich śluzom wykazują działanie osłaniające – łagodzą podrażnienia błony śluzowej przewodu pokarmowego i gardła.



MACERAT Z PĄCZKÓW LIPY

2 łyżki pączków rozetrzyj w moździerzu. Następnie zalej je 1 szklanką zimnej, przegotowanej wody. Pozostaw pod przykryciem na 6 godzin. Odcedź.
Wypij w 3 podzielonych porcjach w ciągu dnia.

Bogaty w śluzy macerat ma działanie osłonowe.
Możesz go także stosować w formie przemywań lub kompresów do pielęgnacji skóry. Łagodzi podrażnienia i działa na nią zmiękczająco.


Wiosną warto też zebrać młode liście lipy.

Historia ich stosowania sięga starożytności. Greccy i rzymscy lekarze zalecali je jako skuteczne remedium przy stanach zapalnych skóry i oczu.
Hildegarda z Bingen (1098 – 1179) radziła, aby przed udaniem się na spoczynek przykryć twarz, a szczególnie oczy, świeżo zerwanymi liśćmi, co miało sprawić, że staną się „czyste i jasne”.

W „Herbarzu polskim” Marcina z Urzędowa (ok.1500 -1573) znaleźć można następujące wskazówki:
„Liście tłuczone, a z wodą rozpuszczone, przykładaiąc na opuchłe nogi, spądzaią opuchlinę. (...)
Liście lipowe maią moc ściągającą: dlatego przeciw krostam y ranam na wargach
dobrze ie żuchać, a warząc ie płókać z niemi: też warzone to liście piiąc, urynę
pobudza, y miesiące paniam wywodzi” (cytat za: Samojlik T., Drzewo wielce użyteczne – historia lipy drobnolistnej (Tilia cordata) w Puszczy Białowieskiej, Rocznik Dendrologiczny Vol. 53 – 2005, 55-64).

Natomiast nasz znamienity przyrodnik Krzysztof Kluk (1739-1796) w trzecim tomie „Dykcyonarza roślinnego” zapewniał, że świeże liście przyłożone na skórę „przytłumiają ogień w częściach rozpalonych”.

W medycynie ludowej liście ugotowane lub namoczone w ciepłym mleku przykładano na uciążliwe, jątrzące się rany, krosty, bolesne wrzody, oparzenia i „napuchłe nogi”. A moc najskuteczniejszą miały mieć te zebrane w wigilię św. Jana.
Liście majowe, najlepiej zerwane wczesnym rankiem, a następnie ugotowane w mieszaninie wina i wody wykorzystywano przy blednicy, czyli niedokrwistości. Efektów mogli jednak oczekiwać jedynie ci, których cnotą była systematyczność, gdyż kuracja wymagała skrupulatnego stosowania.
Wywar z lipowych liści służył do płukania ust przy szkorbucie, a przygotowana na jego bazie kąpiel miała być skuteczna przy bólach gośćcowych.

Przy zbiorze liści kieruj się umiarem – to karmiciele drzewa - są niezbędne do sprawnego przeprowadzania procesu fotosyntezy. Suszy się je rozłożone cienką warstwą na sitach lub szarym papierze w temperaturze 25-30°C, w miejscu zacienionym i przewiewnym, a następnie przechowuje w słojach z dala od światła słonecznego.

Liście lipy zawierają śluzy, flawonoidy, fenolokwasy, glikozydy, garbniki (do 3%) i miedź (0,066%).

Mają działanie żółciopędne, moczopędne, nefroprotekcyjne, przeciwzapalne, witaminizujące. Uszczelniają i wzmacniają naczynia krwionośne. Obniżają ciśnienie krwi.
Dzięki zawartości śluzów działają osłaniająco na błony śluzowe jamy ustnej, gardła i przewodu pokarmowego.



NAPAR Z LIŚCI LIPY

1 łyżkę rozdrobnionych liści zalej 1 szklanką wrzącej wody. Zaparzaj pod przykryciem przez 30 minut. Przecedź. Pij dwa razy dziennie po szklance.


Delikatne, młode liście lipy warto zaprosić również w kuchenne progi.
Możesz dodawać je do surówek, sałatek, duszonych warzyw oraz drobniutko posiekane jako posypkę na kanapki.

Dawniej, na przednówku, gdy głód zaczynał zaglądać w oczy suszone, zmielone liście lipy dodawano do mąki na chleb oraz do polewek. Wzbogacano nimi także karmę dla zwierząt gospodarskich.

Sędziwe lipy były strażniczkami chroniącymi ludzi przed czarami i urokami, a nawet samym diabłem, który jak wierzono już na sam widok tego drzewa zamieniał się w płynną smołę.
Istniała wiara, że w lipy nigdy nie uderzają pioruny, bo pieczę nad nimi sprawują zamieszkujące je bóstwa. Po zadomowieniu się chrześcijaństwa zostały one wymazane z ludzkiej pamięci i zastąpione przez Matkę Boską. Dlatego tak często lipowe pnie strojono kapliczkami, świętymi obrazami i rzeźbami.


Bibliografia:

Kowalska Ruta, O czym szumią zioła, Podręcznik ziołolecznictwa tom 2, Zioła w Pełni, Grabowo 2025, https://oczymszumiaziola.pl/


ruta
Ruta Kowalska
Ruta Kowalska - wiedzę z zakresu ziołolecznictwa zgłębia oraz praktykuje z niegasnącym zapałem od kilkudziesięciu lat. Ukończyła studia magisterskie na kierunku biologia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Absolwentka rocznych kursów „Zielarz-Fitoterapeuta” w Krośnie, studiów podyplomowych „Zioła w profilaktyce i terapii” na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu oraz „Zioła i nutraceutyki – ich znaczenie dla gospodarki i zdrowia” na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, rocznych kursów „Fitoterapia szczegółowa” oraz „Receptura zielarska” w Instytucie Medycyny Klasztornej w Katowicach.
Autorka dwóch tomów książki „O czym szumią zioła” oraz „Receptariusza ziołowego”: https://oczymszumiaziola.pl/
Od lat prowadzi warsztaty ziołowe: https://ziolawpelni.pl/

Odkryj więcej z Polskie Towarzystwo Zielarzy i Fitoterapeutów

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej